Zazwyczaj jest tak, że na trudne pytania nie ma łatwych odpowiedzi. Są być może i takie, na które nikt z nas i tak nie potrafiłby odpowiedzieć. Szukanie odpowiedzi jest trudne, ale jest też pewnego rodzaju wyzwaniem. Trzeba tylko wiedzieć,gdzie szukać. Dla mnie takim "miejscem" jest Pismo Święte.
Najpiękniejsza recepta na życie =).

niedziela, 11 grudnia 2011

Pytanie 6: Czy adwent zaskoczy drogowców?

Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.
[Mk 1, 1-8]

   Przyznaję, że jako dziecko, nigdy nie mogłam do końca pojąć, o co chodzi z tymi ścieżkami. (Tudzież zasypywaniem dolin i równaniem pagórków). A przecież słowa "prostujecie ścieżki" są wręcz sztampowym hasłem adwentu. Słyszałam je na każdych roratach, w kazaniach, na lekcjach religii. Uczono mnie, że adwent, to czas, kiedy trzeba wybrać sobie jakieś postanowienie (klasyką była rezygnacja z czekoladek, w czym zresztą była nadzwyczaj kiepska ;-)), przywdziać fiolet, nie szaleć za bardzo i czekać w skupieniu na przyjście Chrystusa.
   A adwent to przecież czas prostowania ścieżek. Można to wskazanie rozumieć na wielu płaszczyznach. Można naprawiać stosunki społeczne, walczyć o prawo każdego człowieka do godności, stawać w obronie najsłabszych. Można leczyć relacje w swojej wspólnocie czy rodzinie. Wszystko to jest dobre i słuszne - przede wszystkim jednak powinno się zacząć od siebie.
   Prostowanie ścieżek swojego życia jest przygodą nie tylko adwentową (nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zacząć właśnie teraz). To program na lata. Niełatwy i bardzo często bolesny. Wymagający odwagi i współpracy z łaską. Jest to wejście w świat swojego serca, w przestrzeń duchowych zranień i radości, smutku i lęku, ciemności i światła. /Dlatego warto na tej drodze skorzystać z pomocy. Znaleźć przewodnika, towarzysza, który wejdzie z nami w przestrzeń naszego serca. Postarać się o ciszę (np. pojechać na rekolekcje ignacjańskie), wsłuchać się w swoje uczucia, pozwolić by Słowo Boże przenikało nas każdego dnia./
   Prostowanie ścieżek to zgoda na uzdrowienie - relacji, uczuć, poczucia własnej wartości, niezagojonych ran, niezaakceptowanych braków. Zgoda, która niesie ze sobą PRAWDĘ. A Prawda ma moc wyzwalającą. Jemu prostujcie ścieżki - woła Jan Chrzciciel. Gdy zabierzemy się za remont naszego serca - przygotujemy drogę Bogu. On przyjdzie przez innych ludzi, przez naszych bliskich, przez tych, których mijamy w naszej codzienności, przez Swoje Słowo, przez Eucharystię. Przemówi przez sytuacje, których dotąd nie rozumieliśmy, przez uczucia, od których uciekaliśmy, przez nasze rany i lęki. Wypełni każdą dolinę i zrówna wszystkie pagórki.
     Uff.. i wtedy to się dopiero zaczyna... ;-) ŻYCIE!
        

2 komentarze:

  1. hmm...także staram się odpowiadać, na ile to możliwe - bo dostrzegam w wielu młodych ludziach potrzebę

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam.

    Twój blog czyta się z zainteresowaniem. Pozdrawiam życząc kolejnych udanych wpisów. Zapraszam też do swojego bloga gdzie dziele się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami dotyczącymi otaczającej rzeczywistości.

    Mateusz

    OdpowiedzUsuń