Zazwyczaj jest tak, że na trudne pytania nie ma łatwych odpowiedzi. Są być może i takie, na które nikt z nas i tak nie potrafiłby odpowiedzieć. Szukanie odpowiedzi jest trudne, ale jest też pewnego rodzaju wyzwaniem. Trzeba tylko wiedzieć,gdzie szukać. Dla mnie takim "miejscem" jest Pismo Święte.
Najpiękniejsza recepta na życie =).

środa, 6 stycznia 2010

Pytanie 4: Dlaczego warto mieć pasję?

Mt 2, 1-12
Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . (...) A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

     GPS

      Spotkanie w betlejemskiej stajence było prekursorskie w dziedzinie ekumenizmu. Łączyło ludzi. Właściwie nie tylko pod względem wyznania, ale i pod względem narodowości i klasy społecznej.  Towarzystwo przy żłóbku jest naprawdę niecodzienne. Pasterze i królowie.
Jezus łączy ponad podziałami i sprawia, że pokłon oddają Mu jednocześnie biedni i bogaci, prości i uczeni, miejscowi i ci pochodzący z dalekich stron.
Słyszałam kiedyś pewną wypowiedź na temat tej sceny i ona stała się punktem wyjścia dla moich rozważań nad jej sensem.
      Jest jedna rzecz, która łączyła wszystkich zgromadzonych przy Żłóbku - pokora.  Przybycie śladem betlejemskiej gwiazdy (pierwszego GPS na ziemi) wymagało pokory zarówno od Mędrców, jak i od pasterzy. Pozornie trudno to może zauważyć.. Że od Mędrców to ok...musieli podjąć pewien trud, wyruszyć w drogę, upaść przed Tajemnicą śpiącą słodko na sianku wśród domowych zwierząt. Ale pasterze? Są biedni i niczego nie posiadają - tacy pokorę mają najczęściej we krwi...
    Tymczasem opisana w Ewangelii sytuacja to próba pokory dla jednych i drugich.
Pasterze - zostają w środku nocy obudzeni anielskim śpiewem i wezwani, by ruszyli w drogę przywitać wyczekiwanego od lat Mesjasza. Mogli się zdziwić? Oczywiście. Mogli nie uwierzyć. Mogli po prostu nigdzie nie iść. Jednak stało się przeciwnie. Żaden z nich nie zapytał (do czego miał chyba pełne prawo): "dlaczego my?". Żaden z nich nie zanegował wezwania Aniołów, mimo że zapewne wszyscy nie czuli się go godni. Pokora pasterzy to wiara w to, że mimo całej mojej słabości, niskiej pozycji społecznej, ograniczenia, braku wykształcenia - Bóg może, jeśli tylko zechce wezwać właśnie mnie. Oni w to uwierzyli i poszli za Betlejemskim GPSem. I wygrali. 
     Sytuacja Mędrców jest odwrotna. Byli pewnie podeszłymi w wieku naukowcami. Mieli środki finansowe na prowadzenie badań i dalekie podróże. Strawili życie z nosami w księgach (raczej zwojach, jak na ówczesne czasy), zdobyli mądrość i rozległą wiedzę (skoro doskonale orientowali się w proroctwach odległego im narodu Izraela). Zdecydowanie zasłużyli sobie na odpoczynek, na spokój w zaciszu domowych bibliotek. Kiedy jednak wzywa ich nieznane zjawisko - wyruszają w drogę. Czy chodzi tu tylko o  naukowy zapał? O ciekawość badaczy, która nie pozwala im na obojętność wobec anormalnych sytuacji w przyrodzie? Nie sądzę. Światło Gwiazdy jest dla nich tylko pomocą w dotarciu do celu. A celem tym jest złożenie pokłonu przed nowonarodzonym Żydowskim Królem. To pierwsza tajemnica ich pokory. Wyruszyli  w daleką i trudną drogę, żeby zobaczyć Króla zapowiadanego w pismach Proroków.
    Druga tajemnica to mądrość z jaką pojawili się u wrót betlejemskiej stajenki. Jako uczeni i bogaci ludzie, musieli mieć swoje własne wyobrażenie na temat narodzin króla. Każdy je ma. Złoto, purpura, jedwab, pałace. Królewska świta, radość poddanych, święto narodowe w kraju.
Rzeczywistość była skrajnie różna. Siano, stajenka, pasterze, sekret, chłód, obojętność i rażące w oczy ubóstwo. Trzej Mędrcy mogli się obrócić na pięcie i podziękować za takie uwieńczenie swojego wielodniowego trudu. Ale byli pokorni i mądrzy. Wiedzieli że prawdziwa miłość zachowuje swój królewski majestat w każdych warunkach. A o byciu władcą nie decyduje, to co na zewnątrz, tylko to co kryje się w sercu człowieka. Poczuli, że stali się częścią wielkiego Cudu. Tak wielkiego, że jedyne co mogli zrobić, to upaść na kolana i złożyć dary. (Na marginesie - dlaczego na taki gest stać było obcych,  a nie zdobył się na niego nikt z Izraela... Przecież to był ich Król, ich Mesjasz).

Pasjonaci.
     Zawsze lubiłam Trzech Króli (jak popularnie nazywa ich tradycja). Po obejrzeniu filmu "Narodziny", gdzie ich kreacje są doskonałe, polubiłam ich nawet jeszcze bardziej. Mieli pasję, a pasja to coś co sprawia, że życie nabiera smaku. Warto coś takiego w życiu znaleźć, coś, co przyniesie dobro nam i innym ludziom. Może to być po prostu sumienne studiowanie, katalogowanie motyli, tworzenie dzieł sztuki, pisanie ciekawych książek, przekazywanie innym wiedzy, leczenie chorób, projektowanie ogrodów, naprawianie samochodów  czy organizowanie ślubów. Nie każdy musi mieć doktorat. Ale kiedy robimy coś z całym zaangażowaniem i kiedy naszym głównym celem jest poszukiwanie prawdy, to niezależnie od wyznania i przekonań doprowadzi nas to do wrót betlejemskiej stajenki. Bo - choć może trudno w to uwierzyć - nie ma innej Prawdy.

1 komentarz:

  1. No ciekawe :)
    Z tymi mędrcami, jak wspomniała Autorka, rzeczywiście musiało być tak, że to prawdziwa mądrość widzi więcej niż samo oko.
    Bo gdyby po długiej i raczej kosztownej wędrówce mędrcy (królowie) zatrzymali się na warunkach, jakie ma Narodzony Król, to nie uwierzyliby, że to właśnie to miejsce, do którego tyle drogi przeszli.

    W sprawie wykształcenia - doktorat czy profesura, wg mnie, wcale nie oznaczają rozległej wiedzy, a już na pewno nie są równoznaczne z doświadczeniem życiowym czy umiejętnością właściwego patrzenia na drugiego człowieka.

    Z marginesu: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

    Pozdrawiam Waszą Królewską Pasjonowatość :)

    OdpowiedzUsuń