Zazwyczaj jest tak, że na trudne pytania nie ma łatwych odpowiedzi. Są być może i takie, na które nikt z nas i tak nie potrafiłby odpowiedzieć. Szukanie odpowiedzi jest trudne, ale jest też pewnego rodzaju wyzwaniem. Trzeba tylko wiedzieć,gdzie szukać. Dla mnie takim "miejscem" jest Pismo Święte.
Najpiękniejsza recepta na życie =).

piątek, 18 grudnia 2009

Pytanie 2: Dlaczego margines społeczny?

Mt 21,28-32
Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

      Wracamy do wątku.. marginesu społecznego. Celnicy i nierządnice to w przekładzie z biblijnego na nasze: prostytutki i złodzieje.
Ten fragment Ewangelii pokazuje nam, że Pan Jezus naprawdę był kimś niezwykłym. Nic dziwnego, że szły za Nim takie tłumy. Nic dziwnego, że garnęli się do Niego, ci, dla których nie było miejsca w porządnym, pobożnym i przestrzegającym Prawa (Tory) społeczeństwie.  
      Przez wiele lat nie było nikogo, kto przemówiłby w  imieniu tego ludu, wziął go w obronę i, co tu dużo mówić powiedział faryzeuszom, saduceuszom i uczonym w Piśmie kilka gorzkich słów Prawdy. A gorzka to ona musiała być bardzo, skoro dwoili się i troili żeby Chrystusa pod byle pretekstem "uciszyć". (Metody stosowane do dziś wobec wszystkich "niewygodnych"). Nie o tym chciałabym jednak napisać. Mesjasz nie przyszedł w końcu po to, żeby "wygarnąć"  komu trzeba. Przyszedł z orędziem miłości i przebaczenia. A ta Miłość ogarniała każdego. (Tak, tak...także faryzeuszy. Tyle że człowiek jest tak wolny, że sam może zdecydować, czy chce tą Miłość przyjąć, czy odrzucić.) 
     Po pierwsze, to trzeba zaznaczyć, że Chrystus nie usprawiedliwia tutaj postępowania prostytutek i złodziei. Chrystus nigdy nie jest pobłażliwy dla grzechu, za to zawsze patrzy z mega miłością na grzesznika. I to nie jest paradoks - to po prostu jest Miłość. Potępiać grzech nie potępiając grzesznika.  Ewangelia jest najtwardszym i najbardziej wymagającym przepisem na życie, wystarczy poczytać, żeby się przekonać. Zarazem jednak nikt nigdy nie mówił o grzesznikach w taki sposób,jak Pan Jezus. "Prostytutki i złodzieje wejdą przed wami do Królestwa". Dlaczego? Bo są otwarci na Prawdę. Prawdę o sobie, Prawdę o Bogu, który może i przyjdzie na ziemię, Prawdę o potrzebie nawrócenia (i nawracania ciągłego swojego życia).  To jest wyraz jakiejś pokory, uwierzyć nie tylko  w to, że nadejdzie Mesjasz i dlatego trzeba coś ze swym życiem zrobić, ale także w to, że JA (nawet jeśli jestem prostytutką, kradnę i mam kilka (albo kilkaset) mało chwalebnych postępków na sumieniu), że JA mogę coś zmienić w swoim życiu i że BÓG przychodzi właśnie do mnie, żeby mi pomóc i żeby po prostu ze mną być. 
Ci którzy mieli Prawo w jednym palcu,, nie potrafili się otworzyć na jego sens (na pewno były jakieś wyjątki, i kilku zresztą wspomina Ewangelia). Trzymali się twardo i literalnie przepisów, zapominając, że od przepisów ważniejsza jest miłość. Dlatego ktoś ich w drodze do tej Miłości wyprzedzi. Proste, no nie?
Ps. Zauważmy jednak, że Pan Jezus mówi: "wejdą przed wami". Nie mówi: "wy nie wejdziecie". Nie wydaje jednoznacznego osądu nad uczonymi w Prawie, nie zamyka drogi i nie blokuje bramy=). Nikomu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz